Strony

poniedziałek, 9 czerwca 2014

22 tydzień - nauka czytania - sylaby SIA, AŚ, ZIA

Wielce oczekiwana przez Zanzi książeczka numer 14:

Strona z imionami należy do moich ulubionych. Miło się ją czytała. Zanzi szło bardzo sprawnie.


A tu krótkie opowiadanie. O dziwo Zanzi szybko zaczęła czytać je płynnie. Podejrzewam, że źródełko i źrebak czyta globalnie. Sądzę jednak, że z czasem i je opanuje.


Zadania z Moich Sylabek 5. Specjalnie wybraliśmy się po nie do księgarni. O dziwo wycięte paski sylab cieszą się większą popularnością niż zgromadzone na jednym arkuszu.


Tu uczymy mysz, jak świnka zagaduje ślimaka.


Tu dopasowywanie sylab do obrazków. Trudne zadanie dla Zanzi. Dużo nowych wyrazów. Silnik? Ptyś? Sikawka? Rozwijamy więc słownictwo. Zanzi chyba frustrowało, to że nie zna wszystkich wyrazów.


To moje ulubione zadanie w tym tygodniu. Oto Adaś. Kogo nie ma? Adasia. I przykrywamy go kartką. Lubię je chyba dlatego, że godzinami bawię się tak z Kru. Jest kotek. Nie ma kotka, a Kru śmieję się słysząc to.


Kolejne obrazki, tym razem już znajome, więc zostały cieplej przyjęte.


Dla urozmaicenia korzystamy w tym tygodniu z kolorowanek.



Z jednej strony uczymy się zawodów, dużo o nich rozmawiamy. Z drugiej trenujemy rękę. Kluczem są jednak podpisy drukowanymi literami :)




Śmiem twierdzic, że dokładnośc kolorowania flamastrami wynika z długiego treningu kredkami świecowymi. To pewnie ostatnia nasza kolorowanka. Może zwiększy się ilość spontanicznej pracy.


Powyżej dopasowywanie karteczek z kolorami do samochodów. 

Zanzi kategorycznie odmówiła wykonania zadania polegającego na dopasowaniu obrazków i tekstów do historii. Nie jestem pewna o co chodzi. Chyba o małą czcionkę. 

Poranne zadania

Od jakiegoś czasu mam w domu kolorowe tace. Dostałam je przy innych zakupach. Nie do końca wiedziałam jak je wykorzystać. Aż w niedziele rano przyszła wena ;)

Zanzi bardzo się spodobało to co zobaczyła. 


Najpierw wybrała przekładanie klocków z miski do miski. 


Przy czym często pomagała sobie ręką, by włożyć klocki do szczypiec.
Od dziwo wykonała je jedynie w połowie i zajęła się wodą.


Przelewanie z naczynia do naczynia stało się hitem.



I jak jest szmatka, to i Zanzi zaczęła od razu, na bieżąco, wycierać to co wylewała.


Tacka z kolorowymi klockami była powtórzeniem z dnia wcześniejszego, aby mogła jeszcze poćwiczyć czytanie kolorów. Idzie jej dużo lepiej.

Miłym dodatkiem był przejaw kreatywności u Zanzi. Takie niby nic, ale jak cieszy. Ułożyła dwa klocki, jeden na drugim i woła. Mamo, mamo, łódka :)


W tym czasie Kru bawiła się sorterem. Trafność około 25%


A tu mała przekąska, bawienie się kocykiem w a ku ku i nakładanie obręczy. Dzięki temu Zanzi mogła spokojnie się bawić.




Czytanie, segregowanie i liczenie

Pod wpływem blogu Ani http://zabawysylabowe.blogspot.com postanowiłam zrobić, choć jedno zadanie z czytaniem sylab sama. Lepiej mało niż nic :) Tak rodzi się motywacja ;)

Najpierw Zanzi czytała przygotowane karteczki.


Tak brzmiało pierwsze czytanie. Nadal sylabizujemy.


 Potem wysypywanie kolorowych klocków:


I dłuuuga segregacja :) To co tygryski teraz bardzo lubią.



Potem zabrałam karteczki i tym razem miała za zadanie dopasować je do kolorowych klocków:


I część oczekiwana przez Zanzi, czyli wsypywanie do słoja. Namówiła przy tym Dużego by wszystkie przeliczyć. Było tego bardzo dużo... aż dziw, że przeżył.


Za to klocki poukładane ładnie się prezentują. Nastał porządek.


Co można zrobić z czerwonym proszkiem

Zanzi dobrała się do czerwonego proszku, którym kiedyś się bawiłyśmy i poprosiła by zrobić z nim zadanie. Na szybko zaproponowałam by narysowała kwiaty. Miała problem z listkami i poprosiła o pomoc. Potem kwiaty smarowała klejem i posypywała proszkiem. Nadmiar zsypałyśmy do opakowania. Dlaczego polecam ćwiczenie? Zanzi mogła tu ćwiczyć branie szczypty ;)




piątek, 6 czerwca 2014

Zabawa ze stemplami

Dziś dzień krótszy, bo z pracą. Stąd zabawa gotowymi stemplami.



 \
Nawet, nawet widać kompozycje - kwiaty na dole, słonce na górze (nawet dwa ;) i fruwające motyle...


Potem nastąpił dziki szał zamalowywania całej powierzchni kartki. I wiecie co? Da się zamalować całą kartkę dowolnym kształtem stempla, Zanzi to sprawdziła ;)

Bazgroły Kru - 14 miesiąc

Oto weszłyśmy z Kru w kolejny etap rysowania. Po pierwszej fascynacji mazaniem i eksperymentowaniem ze smakiem kredek oraz elastycznością granic, które stawia mama, Kru zabrała się do twórczości. Stara się zamalować konkretną powierzchnie (albo mama tak to interpretuje). Tak czy tak, mniej je, a więcej rysuje!

Poniżej Kru stara się ucelować w kółka, które narysowała mama. Marze od góry do dołu, długie, mocne pociągnięcia.


Tu stara się pokolorować rybkę narysowaną przez Zanzi.


A tu koloruje auto autorstwa Zanzi. Choć trudno mi orzec, czy całe auto, czy celowała tylko w małe okna. Artysta jeszcze nie mówi co i jak, widownia musi się domyślać.


Wesoły okres przed nami :D

Dodam, że u nas dla Kru dominują trójkątne kredki świecowe. Wierzę, że pozytywnie wpływają na prawidłowy uchwyt i są trudne, trzeba mocno przyciskać. Łatwiejsze flamastry chce dać jej dużo później. Ot, taka moja filozofia. Najpierw będzie musiała przejść przez malowanie palcami, akwarele pędzlem, akryl i dopiero flamastry.

P.S. Chyba tylko rodzic może się zachwycać takimi bazgrołami :)

czwartek, 5 czerwca 2014

Pudełko do wyrzucenia - nic, o które walczą dzieci...

Przyszła dziś do mnie przesyłka i już miałam wyrzucać niepotrzebne pudełko... Pomyślałam, że zrobię dla Kru taką zabawkę: pudełko z dziurami do wtykania twardych, drewnianych kredek. Moją pracą od razu zainteresowała się Zanzi. Szybko zaczęła wypytywać gdzie jest miejsce na konkretną kredkę, więc pokolorowałam brzegi dziur. Zakładam, że Kru będzie wkładać na ślepo. Zakładam, bo dziś zabawką bawiła się tylko Zanzi... oszalała na jej punkcie i płacz był tak wielki, przy próbie przekazania jej Kru, że odpuściłam. W końcu przecież się znudzi Zanzi, dla której jest to zbyt proste. Może jednak właśnie w tym urok? "zobacz mamo, jak świetnie sobie radzę".



P.S. A oto efekt pracy Kru. Trzy kredki świecowe w środku, a tak mieszkanka tego co było pod ręką i mieściło się do dziur:



środa, 4 czerwca 2014

Mysz z rolki po papierze toaletowym

Wyjmując jajka z lodówki dostałam dziś olśnienia. Oto odnalazłam odpowiednią głowę do węża. Test zrobiłyśmy jednak na myszy.

Rolkę nacięłam i przełożyłam przez nie kawałki innej rolki. Ta część pracy była zbyt precyzyjna jak na Zanzi, bo nogi były dość miękkie.


Potem Zanzi zabrała się za przyklejanie oczu.


 Następnie przewlekała noso-ogon, czyli sznurek pakowy z supełkiem w ramach nosa.


Głowa na wcisk weszła na rolkę odpowiedniego rozmiaru. Zanzi zabrała się za malowanie łap myszy. Wspólnie przymocowałyśmy kokardkę, ze względu na supełek.


W pysku myszy zrobiłam dwie dziury długopisem. Przewlekłyśmy przez nie krótkie kawałki sznurka pakowego. Powstały w ten sposób wąsy.


 Potem jeszcze tylko trochę sierści i oto mysz:


A co robi Kru? Ano sama zorganizowała sobie czas. Weszła na kanapę (o zgrozo, nadal nie potrafi schodzić!) i zajęła się oglądaniem pompki do roweru. Jest jednak cała, zdrowa i nie spadła z kanapy, a Zanzi zadowolona z myszy. Czego chcieć więcej?


Poszerzamy słownictwo 14 miesięcznej Kru

Poniżej moja ulubiona zabawa do ćwiczenia nowych słów. Gdy Kru była młodsza korzystaliśmy w niej z prawdziwych przedmiotów, wówczas zawsze trzech. Stawiałam je przed Kru i po kolei nazywałam. Potem miała czas na obejrzenie ich i swobodną zabawę. Gdy się już nasyciła powtarzałam nazwy, a potem prosiłam by wskazała konkretny przedmiot. Był to z początku miś, piłka i klocki. Coś co zna i lubi. 

Teraz gdy jest starsza korzystam równie chętnie z obrazków.


W tym wypadku to karty z serii Czu Czu. Z Zanzi zaczynałyśmy od koła i tak samo postępuję tym razem, bo koło jest najłatwiejsze do włożenia. Najpierw Kru po prostu się nimi bawi. I tak powstają pomidoro-zegary i balono-zegary, itd. Kru ma satysfakcje, że się jej udaje. A że nie ten obrazek? Nie zwraca jeszcze na to uwagi.


Potem rozkładam przed nią 3-4 obrazki. Nazywam kilka razy, a potem proszę o pokazanie wybranego.


 Zwierzęta cieszą się największą popularnością, bo lew robi wrau, świnka chrum chrum. Zegar jeszcze robi tik tak. Ale słońce? świeci i już :) Stąd staram się by zawsze wśród obrazków było choć jedno zwierzę, bo motywacji Kru do zabawy rośnie.


Etap ostatni. Pokazuje przedmiot i pytam co to? Teraz Kru jest już gotowa i odpowiada: baon :)


W repertuarze jest już PES (pies), BAAN (banan), MIŚ, AMPA (lampa), LEF (lew), TIK-TAK (zegar), LALA (lala). Mówi jeszcze jakoś na motyla, ale nie potrafię powtórzyć. Rozgaduję się :)

I rozbrajają mnie poranne zabawy z nią. Zanzi często jeszcze śpi, a Kru budzi się na śniadanie :D
Sadzamy ją potem (nieprzytomni) na swoim łóżku. Podnosi bluzkę do góry i mówi PEPE (pokazując na pępek). Potem z zachwytem szuka mojego i u Dużego. Uwielbia też pokazywać OKO. Trochę to niebezpieczne, więc zachęcam ją do pokazywania nosa i ucha. Jest już chyba NO (nos). Za to dziś była triada. Kru pokazywała u siebie po kolei. PEPE, PIPI, PUPA :) Była z siebie dumna, że potrafi nazwać i pokazać. Bardzo się przy tym śmiała, a my z nią.