Zanzi dobrała się do czerwonego proszku, którym kiedyś się bawiłyśmy i poprosiła by zrobić z nim zadanie. Na szybko zaproponowałam by narysowała kwiaty. Miała problem z listkami i poprosiła o pomoc. Potem kwiaty smarowała klejem i posypywała proszkiem. Nadmiar zsypałyśmy do opakowania. Dlaczego polecam ćwiczenie? Zanzi mogła tu ćwiczyć branie szczypty ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plastycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plastycznie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 czerwca 2014
piątek, 6 czerwca 2014
Zabawa ze stemplami
Dziś dzień krótszy, bo z pracą. Stąd zabawa gotowymi stemplami.
\
Nawet, nawet widać kompozycje - kwiaty na dole, słonce na górze (nawet dwa ;) i fruwające motyle...
\
Nawet, nawet widać kompozycje - kwiaty na dole, słonce na górze (nawet dwa ;) i fruwające motyle...
Potem nastąpił dziki szał zamalowywania całej powierzchni kartki. I wiecie co? Da się zamalować całą kartkę dowolnym kształtem stempla, Zanzi to sprawdziła ;)
Bazgroły Kru - 14 miesiąc
Oto weszłyśmy z Kru w kolejny etap rysowania. Po pierwszej fascynacji mazaniem i eksperymentowaniem ze smakiem kredek oraz elastycznością granic, które stawia mama, Kru zabrała się do twórczości. Stara się zamalować konkretną powierzchnie (albo mama tak to interpretuje). Tak czy tak, mniej je, a więcej rysuje!
Poniżej Kru stara się ucelować w kółka, które narysowała mama. Marze od góry do dołu, długie, mocne pociągnięcia.
Tu stara się pokolorować rybkę narysowaną przez Zanzi.
A tu koloruje auto autorstwa Zanzi. Choć trudno mi orzec, czy całe auto, czy celowała tylko w małe okna. Artysta jeszcze nie mówi co i jak, widownia musi się domyślać.
Wesoły okres przed nami :D
Dodam, że u nas dla Kru dominują trójkątne kredki świecowe. Wierzę, że pozytywnie wpływają na prawidłowy uchwyt i są trudne, trzeba mocno przyciskać. Łatwiejsze flamastry chce dać jej dużo później. Ot, taka moja filozofia. Najpierw będzie musiała przejść przez malowanie palcami, akwarele pędzlem, akryl i dopiero flamastry.
P.S. Chyba tylko rodzic może się zachwycać takimi bazgrołami :)
P.S. Chyba tylko rodzic może się zachwycać takimi bazgrołami :)
środa, 4 czerwca 2014
Mysz z rolki po papierze toaletowym
Wyjmując jajka z lodówki dostałam dziś olśnienia. Oto odnalazłam odpowiednią głowę do węża. Test zrobiłyśmy jednak na myszy.
Potem Zanzi zabrała się za przyklejanie oczu.
Następnie przewlekała noso-ogon, czyli sznurek pakowy z supełkiem w ramach nosa.
Potem jeszcze tylko trochę sierści i oto mysz:
Rolkę nacięłam i przełożyłam przez nie kawałki innej rolki. Ta część pracy była zbyt precyzyjna jak na Zanzi, bo nogi były dość miękkie.
Potem Zanzi zabrała się za przyklejanie oczu.
Następnie przewlekała noso-ogon, czyli sznurek pakowy z supełkiem w ramach nosa.
Głowa na wcisk weszła na rolkę odpowiedniego rozmiaru. Zanzi zabrała się za malowanie łap myszy. Wspólnie przymocowałyśmy kokardkę, ze względu na supełek.
W pysku myszy zrobiłam dwie dziury długopisem. Przewlekłyśmy przez nie krótkie kawałki sznurka pakowego. Powstały w ten sposób wąsy.
Potem jeszcze tylko trochę sierści i oto mysz:
A co robi Kru? Ano sama zorganizowała sobie czas. Weszła na kanapę (o zgrozo, nadal nie potrafi schodzić!) i zajęła się oglądaniem pompki do roweru. Jest jednak cała, zdrowa i nie spadła z kanapy, a Zanzi zadowolona z myszy. Czego chcieć więcej?
piątek, 30 maja 2014
Jeż z ciastoliny
Pozostał nadmiar ciastoliny. Sięgnęłam po zapasy jeszcze z jesieni. Suchy liść, czapeczki od żołędzi, kamyki i połamane wykałaczki. Miały być gałązki z podwórka, ale zapomniałam po co wożę je w wózku i wyrzuciłam...
Zaczęłyśmy od nosa z żołędzia i oczu z kamyków...
Potem zabrałyśmy za nogi jeża. Zaskoczyła mnie koncepcja Zanzi. Myślałam, że będą na płask. Dorosłam już jednak trochę jako mama i nie ingerowałam. Tak, są takie mamy dla których to wyczyn. Nie ingerować, nie narzucać swojej wizji...
A potem już szał wbijania igieł. I jedna w środek pyszczka, a co! nie będziemy mu żałować, niech ma!
A Kru?
Dzielnie pokonuję trasę Zanzi. Starsza ćwiczy na niej równowagę i chodzenie noga za nogą, taka nasza rehabilitacja. A młodsza z własnej woli pokonuje go na czworaka. W tę i z powrotem. Obie zadowolone i obie coraz sprawniejsze.
Domowa kolorowa ciastolina
Przyszedł w końcu czas na domową kolorową ciastolinę. Pierwsza uwaga. Barwnik od jajek wielkanocnych trzeba dodać na początku, z wodą, a nie na samym końcu... Jednak ja, przypomniałam sobie o nim na samym końcu. Stąd niejednolity kolor masy :)
Zaczęłyśmy od łąki pełnej kwiatów. Na koniec Zanzi domalowała im łodyżki.
Potem przyszedł czas na pizze. Namalowałam szybko talerz ze sztućcami i fru. Szef kuchni pracuje.
Jeżeli chodzi o technikę, to w moim zamyśle miały pracować palce. Szef kuchni zdecydowanie wybierał jednak łup łup łup całą dłonią.
Jako, że usłyszałam jeszcze, jeszcze, to na szybko powstał traktor z przyczepą. "Mamo, czy jemu przypadkiem nie brakuje kół?"
Na przyczepie wieziemy truskawki. Wielkie, polskie. I łup, łup, całą dłonią je przybijamy. Od razu jogurt się robi ;)
Pomysły zaczerpnięte z książki "Ciastolina. Domowa plastelina". Zmodyfikowałyśmy do potrzeb chwili i możliwości. A co robi Kru... AAAAAAAAAAAAA!!!!!!
Tak, definitywnie umie już wchodzić na łóżko. Ba, stawać na łóżku. AAA!!! Nadal nie umie schodzić, a uwielbia rzucać się przed siebie w ramiona Anioła Stróża. Znów muszę otworzyć wszystkie oczy dookoła głowy...
środa, 14 maja 2014
Samochód z tektury
Poniżej auto z tektury na szybko. I to nie byle jakie, bo sam mercedes. W środku zmieściła się całą rodzina :)
Masa solna
Trafiłam ostatnio na idealny przepis na masę solną. Usłyszałam go na zajęciach w Bee Montessorii. Co w nim wyjątkowego? A no to, że po pierwszym razie zapamiętałam, dzięki czemu chętnie powtórzyłam całą zabawę w domu :)
2 szklanki mąki
1 szklanka soli
1 szklanka wody
3 łyżki oleju
Aby móc w zabawie w dom wykorzystać coś poza tekturowymi kanapkami postawiłyśmy na ciasteczka.
W takiej formie trafiły do piernika. Piekłam całkiem na oko. Gdy wystygły zabrałyśmy się za malowanie. A dokładnie Zanzi zabrała się za malowanie. W końcu dorosłam do tego, aby pozwolić jej na spontan. Dorastam jako mama ;) ;P
Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Szczególnie serduszka. Zanzi sama postanowiła na nich napisać imiona członków rodziny :) Poprosiła o wyrysowanie kropek, które będzie mogła połączyć tworząc napis.
Czuję, że przez najbliższe tygodnie w domu będą królować masa solna i tektura :D
poniedziałek, 12 maja 2014
Zabawy z tektury - robimy kanapki
Ostatnio wybrałam się z Zanzi do klubokawiarni Bee Montesori na warsztaty z okazji otwarcia. Szykowałyśmy tam wspaniałe kawałki pizzy i ciasteczka. Zabrałyśmy je do domu. Pizza była już gotowa i stała się kolejną inspiracją na przechorowanie niedzieli ;)
Tektury na szczęście Ci u nas dostatek. Na szybko powycinałam kilka kształtów i zaprosiłam do zabawy Zanzi.
Najpierw zrobiłyśmy dziury w naszym żółtym serze:
A potem w ruch poszły farby akwarelowe. I tak powstał chleb. Na wyraźną prośbę, bez skórki ;)
Plasterki sera:
Plasterki kiełbasy:
Plasterki pomidora (spojrzeliśmy nawet na wzorzec, aby pomalować pestki):
Plasterki ogórka:
Tu widać nasze bogactwo produktów. Różowe plastry to szynka ;)
Zanzi bardzo chętnie zabrała się za szykowanie kanapek.
A na pięknie przygotowany posiłek zaprosiła Dużego. Dziś i ja dostąpiłam tego zaszczytu :D
Czuję, że jeszcze dużo tekturowych zabaw przed nami :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































